Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biedronka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biedronka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 maja 2013

Ostatnie zakupy i nie tylko.

 Ostatnio rzadko kiedy robię zakupy kosmetyczne.  Dziś jednak pochwalę się tym co wpadło w moje ręce ostatnio.
Zapraszam na nową notkę !


Na paru blogach widziałam ostatnio fajny peeling enzymatyczny z morelą i brzoskwinią firmy Organic Shop.
 Nie byłabym sobą gdybym go nie wzięła zwłaszcza, że cenę miał bardzo przyjazną.



Skończył mi się też mój zapas żeli z Original Source, więc postanowiłam wypróbować żel pod prysznic firmy Radox. Pachnie zupełnie jak zapach waniliowy samochodowy w moim aucie. :D


 I już na koniec żel do higieny intymnej biedronkowej firmy Intimea. Lubię ich żele i płyny do higieny, więc zaryzykowałam i kupiłam ten.

Pochwalę się Wam jeszcze, że byłam w ubiegłą niedzielę na filmie Iron Man 3 w 3D. Film bardzo mi się podobał, więc jeśli lubicie takie klimaty koniecznie musicie go zobaczyć. Robert Downey Jr. czyli filmowy Iron Man świetnie wcieli się w rolę Tony'ego Starka. Do tego jest według mnie bardzo przystojnym facetem. :D


Postanowiłam, że użyję kępek rzęs firmy Donegal, które jakiś czas temu dostałam. 


Powiem Wam, że czułam się w nich sexy. Pięknie podkreśliły moje opadające powieki. Do tego czarna wywinięta kreska, kącik oka podkreślony brązem, usta w kolorze maliny i można zdobywać świat. ;)



Wiem, że bardzo tego na zdjęciach nie widać, ale uwierzcie mi moje oczy stały się dużo bardziej widocznie niż zwykle. :)


Pozdrawiam, Kasia :*

czwartek, 28 lutego 2013

BeBeauty Peelingujący żel do mycia twarzy.

O tym jak ważne jest oczyszczanie skóry twarzy nikomu nie trzeba przypominać. Dlatego dziś 
na tapecie peelingujący żel do mycia twarzy z BeBeauty, biedronkowej serii kosmetyków do
twarzy i nie tylko.


Kilka słów o produkcie:

Hypoalergiczny preparat w postaci żelu skutecznie oczyszcza skórę twarzy z zanieczyszczeń i nadmiaru sebum, zachowując jej naturalny poziom nawilżenia. Drobinki peelingujące delikatnie usuwają martwe komórki naskórka, wygładzają powierzchnię skóry oraz odblokowują pory. Zawarty w preparacie kompleks anti-sebum normalizuje pracę gruczołów łojowych i działa oczyszczająco. Skóra po użyciu żelu jest czysta, gładka i pełna blasku.



Pojemność- 150ml. Cena- 4,99 zł.



Sposób użycia i skład:


Opakowanie - miękka tubka, wykonana z plastiku zamykana na zatrzask.


Konsystencja- żel z delikatnymi drobinkami ścierającymi koloru niebieskiego.


Moja opinia:

Produkt ten wpadł w moje ręce przypadkiem, gdy szukałam czegoś na szybko do oczyszczania. Producent zaleca go do stosowania osobom ze skórą tłustą i mieszaną. Szkoda, że nie zwróciłam na to uwagi, gdy brałam go do koszyka. Cóż...mój błąd. Ja jako posiadaczka cery suchej, a do tego naczynkowej nie mam problemu z nadmiernym świeceniem się skóry w strefie T. Dlatego też nie mogę się odnieść do obietnicy producenta o regulacji gruczołów łojowych przez ten kosmetyk. Pierwsze co uderzyło mnie w tym żelu to dosyć nieprzyjemny zapach. Wiadomo nie każdy lubi to samo, więc być może znajdą się osoby, którym on przypadł do gustu. Konsystencja jest gęsta, ma formę żelu z zatopionymi w nim drobinkami  peelingującymi koloru niebieskiego. O dziwo drobinki te nie rozpuszczają się w kontakcie ze skórą, przy pocieraniu... a liczyłam na to. Peeling nie jest ostry, więc posiadaczki takiej cery jak ja mogą go stosować na czoło, nos i brodę. Jednak nie polecam trzeć nim policzków, jeśli macie skórę naczynkową. Żel nie pieni się i tu mam wrażenie, że nie do końca dobrze oczyszcza skórę z zanieczyszczeń. Lubię żele, które się pienią, a ten taki nie jest. Pojemność ma standardową jak na tego typu produkty. Jest średnio wydajny, starczy góra na 1,5 miesiąca codziennego używania. Jednak za cenę 5zł nie ma się tu co czepiać. Do mojej cery się nie sprawdził, bo wysuszał mnie po każdym użyciu. Musiałam ratować się kremem nawilżającym. Podejrzewam, że posiadaczki cer tłustych i mieszanych byłyby z niego zadowolone. Ja więcej go nie kupię, bo nie dla mnie on.


Pozdrawiam i do następnego posta, Kasia :)

niedziela, 3 lutego 2013

Mój ulubieniec do demakijażu...czyli płyn micelarny BeBeauty.

Dziś krótko, ale na temat...
Znalazłam płyn micelarny za śmiesznie niską cenę a do tego bardzo skuteczny... :)
O czym mowa? :) o płynie micelarnym z Biedronki BeBeauty.


Kilka słów o produkcie:

Zdjęcie można powiększać, a nawet trzeba.

Pojemność 200ml. Cena ok. 4,50zł.

Skład:


Moja opinia:

O tym płynie ostatnio było bardzo głośno na blogach, więc zdecydowałam się go spróbować.
Zwłaszcza, że smiesznie niska cena mnie do tego zachęciła, więc nie żal by mi było, gdyby się 
u mnie nie sprawdził. Produkt zamknięty jest w plasikowej, przezroczystej butelce z
dozownikiem. Zaliczam mu to na plus, bo widać ile mamy w środku produktu i wiemy kiedy się 
skończy. Dozownik to już inna kwestia. Moim zdaniem wylewa trochę za dużo płynu, ale na to też
jest rada. Można zmniejszyć troszkę dziubek przez który wylewa się produkt. Do tego płyn ma
bardzo przyjemny kwiatowy zapach, który bardzo przypadł mi do gustu. A teraz przejdzmy
do działania. Płyn doskonale radzi sobie z podkładami mineralnymi, kremami bb, eyelinerem,
cieniami, tuszem...Jednym słowem ze wszystkim. Dodatkowo pozostawia na skórze uczucie
nawilżenia, nie wysuszając skóry. Nie podrażnił też moich bardzo wrażliwych oczu przy
zmywaniu makijażu. Świetnie sprawdza się jako odświeżacz do skóry, ładnie ją tonizuje. Do tego
pięknie przygotowuje skórę na przyjęcie kremu nawilżającego. Obietnice producenta uważam za
jak najbardziej adekwatne do produktu. Z tego co czytałam na blogach to producentem tego
płynu micelarnego jest Tołpa. Fajnie, ze wypuściła śwój produkt za tak niską cenę i świetnej
jakości. Ten kosmetyk stał się moim ulubieńcem do demakijażu i z pewnością nie skończę 
swojej przygody z tym produktem na tylko jednym opakowaniu.
Gorąco polecam! Nic tylko brać! :)



Pozdrawiam, Kasia.

czwartek, 23 sierpnia 2012

Chusteczki do demakijażu BeBeauty, czyli biedronkowy zmywacz makijażu.

Dziś przychodzę do Was z recenzją chusteczek do demakijażu BeBeauty.
Pokazywałam je Wam całkiem niedawno, ale juz zdążyłam sbie wyrobić o nich zdanie.

Mowa tu oczywiście o chusteczkach produkowanych dla Biedronki.
Koszt tych chusteczek to 3,99zł.

A teraz trochę suchych faktów:

Chusteczki do demakijażu z łagodzącym wyciągiem z aloesu i pantenolem.
Oczyszczają, nawilżają, skutecznie usuwają makijaż.
Do cery suchej i wrażliwej.

Nie będę Wam tu przytaczać opisu ich działania bo dla mnie to banał.
Po prostu wyciągamy chusteczkę i zaczynamy zmywanie makijażu.:D
Powiem, że mają za zadanie oczyścić, tonizować i skutecznie usunąć makijaż.
Można je również stosować w okolice oczu.

Jak dla mnie to dobry tani  produkt.
Wziełam je na spróbowanie, przekonała mnie do tego możliwość
usunięcia makijażu oka no i ich delikatność.
Używałam ich do usunięcia całego makijażu, zarówno do twarzy jak i oczu.
Łatwość z jaką wydobywa się chusteczki jest dla mnie ogromnym plusem, wiem, że przypadkiem nie wygiągnę paru chusteczek naraz.
Nasączone są wg mnie przyzwoicie i 1 taka chusteczka usunie makijaż z całej mojej twarzy.
Zamknięcie też jest w porządku dobrze spowrotem się zakleja.

Polecam osobom o wrażliwych oczach, bo bardzo ładnie zmywają tusz i cienie bez podrażnień.
Na pewno lepiej jest kupić jakiś płyn micelarny lub dwufazówkę, jednak na jakieś
wyjazdy będzie jak znalazł.
Polecam!:)

Pozdrawiam,
Kasia.

czwartek, 19 lipca 2012

Be Beauty Afryka Spa, czyli odżywcze masło do ciała z ekstraktem z passiflory.

Nadszedł w końcu czas by powiedzieć parę słów na temat masła z Biedronki. 
Trochę już zdążyłam go poużywać i mogę już wyrazić o nim swoją opinię.
Jest to edycja limitowana dostępna co jakiś czas w Biedronkach.
Kosztowało coś ok. 8zł, więc jest tanie.


Masło zapakowane jest w plastikowy pojemnik, zaopatrzony wieczkiem dzięki któremu łatwo wydobyć cały produkt. Na zdjęciu tego nie zobaczycie, ale masło to miało jeszcze zabezpieczające sreberko.
Po prostu je oderwałam, bo i tak w końcu ma zakrętkę. :)
Jego pojemność to 200ml. Do złudzenia przypomina mi opakowania maseł z The Body Shop-u.


Tutaj podaje Wam jego skład. Kto jest zainteresowany niech kliknie na zdjęcie a powiększy się. :)
Dla leniwych powiem, że zawiera w sobie ekstrakt z passiflory, który odżywia i nawilża skórę oraz ekstrakt z orzechów kola, który stymuluje mikrokrążenie i działa rewitalizująco.


Konsystencję ma maślaną i bardzo treściwą, nie leje się po skórze tylko ładnie rozsmarowuje.
Jak dla mnie bardzo fajnie, bo nie lubię typowych balsamów.
Ja już swoje masełko prawie wykończyłam, zostało jeszcze tylko trochę na dnie.
Wiem, że na pewno uda mi się zużyć produkt w całości.
Zapach tego masła średnio do mnie przemawia, choć wiem, ze są osoby, którym się on bardzo podoba.
Nie przeszkadzał mi na tyle by nie móc go używać.


Żeby nie być gołosłownym zaprezentuję Wam je na dłoni.


Moja opinia:
Masło ładnie ślizga się po skórze i pięknie nawilża.Oczywiście mówimy tu o regularnym stosowaniu.
Dzięki maślanej konsystencji szybko i łatwo rozsmarowuje się po skórze.
Może nie ma zbyt dużej pojemności, ale mi taka wystarcza, bo lubię próbować różnych nowości.
Przeszkadzał mi w nim trochę zapach, ale był do zniesienia.
 Ja do niego pewnie więcej nie wrócę, ale z serca polecam, nie zawiedziecie się. :)
Polecam wypróbować, może akurat trafi w Wasz gust zapachowy.
Kupiłam je z polecenia Merczens ( Marysi:) ) i nie żałuję, bo świetnie nawilża, nawet skórę na nogach.
Oczywiście, jeśli nałożymy zbyt grubą warstwę może się zwałkować, więc zalecam umiar. :)
Cenowo też jest dobrze, bo masło to jest tanie no i skuteczne w swoim działaniu.
Czegóż chcieć więcej?:)Chyba tylko większej dostępności.
Polecam serdecznie!

A Wy miałyście to masło?:)
Co o nim sądzicie?


Pozdrawiam,
Kasia.

sobota, 3 marca 2012

Biedronkowe szaleństwo kosmetyczne, czyli akcja być kobietą.

Hej dziewczyny!


Ostatnio na blogach natknęłam się na polecane przez dziewczyny produkty BeBeauty z Biedronki. A dokładniej rzecz biorąc masła do ciała z seri Afryka i Azja. Jako, że nie mogłam być objętna na zachywy nad tymi produktami jak i bardzo niską cenę wczoraj w te pędy pobiegłam do Biedronki, żeby się w to masło zaopatrzeć.:) W mojej Biedronce były 3 rodzaje tych masełek: Azja, Afryka i Brazylia. Ja wybrałam Afrykę, bo szczególnie to masło polecała Merczens. Kosztowało mnie 7,99zł. Prawda, że tanio?:)






No i muszę powiedzieć, że się nie zawiodłam. Po przyjściu do domu od razu nałożyłam odrobinę na skórę i rozprowadziłam. Masełko w swojej konsystencji jest bardzo gęste, dobrze się wchłania i pozostawia na skórze delikatną warstewkę ochronną. No i ten efekt widocznego nawilżenia na skórze to jest to! Polecam serdecznie za tą cenę warto spróbować! :) Dziękuję Ci Kochana!:)



Do biedronki głownie poszłam po zestaw Eveline, który zawierał  puder Celebrities Beauty, tusz Volumix Fibrelast i odżywkę do paznokci 8w1 Total Action.






Zadowolona jestem bardzo z ceny, jaką zapłaciłam za ten zestaw bo to tylko 19,99zł a w środku mamy aż trzy wspaniałe produkty. Mam nadzieję, że puder nie okaże się dla mnie za ciemny i będę mogła go używać. Jeśli nie to pewnie posłuży mi za bronzer.:) Pozostaje mi tylko testowanie tych produktów. Możecie spodziewać się za jakiś czas recenzji tych produktów na moim blogu.

Pozdrawiam,