Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 kwietnia 2014

Nowości, czyli co nowego w mojej kosmetyczce...

Ubiegły miesiąc tak samo jak poprzedni minął mi zdecydowanie za szybko. Mamy już kwiecień, a ja nie pokazałam Wam jeszcze co nowego trafiło do mojej kosmetyczki.


 Skorzystałam z okazji w Lawendowej Szafie i zamówiłam słynne już maseczki rosyjskie do sauny Bania Agafii lub Łaźnia Agafii (jak kto woli). Wzięłam wersję z niebieską glinką- oczyszczającą oraz z mlekiem łosia- odmładzającą. Akurat załapałam się na 15% obniżki i zapłaciłam za każdą maseczkę niecałe 6 zł. Przy okazji wzięłam też 2 takie same dla koleżanki.

Nie mogłam przejść obojętnie obok biedronkowych organizerów, więc wzięłam jeden, który jakimś cudem jeszcze został w sklepie. Możecie przy okazji zobaczyć jak mieszkają w nim moje kosmetyki. Jego koszt to 10 zł, a wykonany jest naprawdę solidnie. :)

Przy okazji odbierania zamówienia z Lawendowej Szafy sklep wysłał mi rabat na 15% i tym razem skusiłam się na kosmetyki Planeta Organica. Wzięłam kremowy scrub do twarzy (ok.18zł) oraz żelowy mus do mycia twarzy (ok.16zł).

Niespodziewanie udało mi się zakwalifikować do testów marki Hean. Na zdjęciu widzicie ich nowości- matujący puder ryżowy oraz podkład matujący 3 w 1 (oba w kolorze 301). Dziękuję Hean. :)


Kolejny już podkład otrzymałam dzięki PięknościDnia i akcji testowania podkładu Max Factor Facefinity All Day Flawless 3 w 1. Długo myślałam o dobrym kamuflażu aż w końcu zdecydowałam się na ten z Catrice (010 Ivory). Za cenę 13zł otrzymujemy bardzo dobry produkt. Przy okazji zaciekawił mnie żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem lekarskim z Flos-leku (ok.8zł).

Maskara z Max Factor Masterpiece Max już dawno za mną chodziła. Miałam ją już dawno temu i bardzo lubiłam, więc przy okazji promocji z okazji dnia kobiet kliknęłam ją u Ladymakeup. Obowiązywała wtedy darmowa wysyłka kurierem a tusz wyniósł mnie jakieś 27zł, co uważam za niezłą cenę jak na MF.

I to by było na tyle nie licząc meteorytów Guerlain i korektora Bourjois, które pokazywałam w tym poście.


Poszalałam ostatnio zakupowo, choć nie powiem, żebym była usatysfakcjonowana.
Idzie do mnie jeszcze jedna przesyłka z pewnym rarytasem z limitowanki, kto zgadnie co to? :)


Pozdrawiam, Kasia. :)

piątek, 14 lutego 2014

Nowości styczniowo-lutowe: Zoeva, Planeta Organica...

Dawno mnie tu nie było... Już luty i na dodatek Walentynki.
 Ale ja nie o tym. Parę nowości wpadło ostatnio w moje ręce, więc pokażę Wam jakich recenzji możecie się spodziewać w przyszłości. ;)


Na początek zamówienie z Minti Shop. Jakoś tak sie złożyło, że kupiłam same kosmetyki z Zoevy.

Do mojego koszyka wpadł Zoeva Cream Eye Liner w kolorze Black Lace, Zoeva  Eye Primer, kremowa baza pod cienie oraz Zoeva 312 Detail Liner pędzel do eyelinera ścięty. Akurat tych rzeczy brakowało w mojej kosmetyczce. 

Dobrego pędzla do eyelinera dla moich małych powiek szukałam już długo, dlatego duże nadzieje podkładam w 312. 

Pokaże Wam tez co kupiłam jeszcze w styczniu. Nie ma tego dużo, bo ostatnio kupuję tylko niezbędne kosmetyki zużywając to co mam. Akurat brakowało mi dobrego szamponu i maseczki do włosów. Dlatego zdecydowałam się na szampon do włosów odżywczy Aleppo Planeta Organica oraz maskę drożdżową na porost włosów z serii Recepty Babuszki Agafii.


 
 Standardowo kupiłam kolejną butlę płynu micelarnego BeBeauty i kolejne opakowanie żelu do mycia twarzy z Lirene. Pisałam już jego recenzję i nadal uważam, że jest świetny.


Dodatkowo kliknęłam wodę toaletową Pur Blanca z Avonu. Kiedyś w czasach, gdy byłam nastolatką używałam jej. To taki przyjemny dla otoczenia zapach, delikatny i dziewczęcy.


Będąc ostatnio w Biedronce wpadła mi w oczy maseczka kolagenowa pod oczy z PureDerm.
Przyznam, że po pierwszym użyciu jest fajnie, zobaczymy jak będzie dalej. :)


 I póki co na razie tyle. Jak widać nie kupuje ogromu kosmetyków, tylko zużywam to co mam.
Oby kosmetyki które kupiłam się u mnie sprawdziły, liczę tu zwłaszcza na Zoevę, która robi ostatnio furorę w blogosferze.

Pozdrawiam walentynowo, Kasia. :)

wtorek, 10 grudnia 2013

Zaległe nowości listopadowe... i nowa fryzura :)

Zapomniałam, że mam Wam do pokazania jeszcze parę nowości upolowanych w sieci i w drogeriach.
Będąc na wypadzie do galerii nie mogłam nie wstąpić do Natury i Rossmanna. 


W Naturze kupiłam już dobrze znane kosmetyki Catrice. Kredka do brwi 02 Date Whith Ash-Ton ma doskonale dobrany kolor do moich brwi. Jest połączeniem brązu z szarością i nie wybijają z niej rude tony. Kosztowała 10,99zł. Jako maniaczka cieni nie mogłam odmówić sobie cienia kameleona C'mon Chameleon. Ten cień jest prześliczny. ! :) Jego cena to 11,99zł.


 

 Online skusiłam się na zakup produktów Bandi. Wybrałam krem złuszczający na noc (36,50zł )i oczyszczającą maskę drożdżową (24,50zł ).


Dodatkowo potrzebowałam pudru, bo moja skóra zaczęła się ostatnio trochę przetłuszczać w strefie T. Wybrałam puder korygujący z firmy E.l.f. (26,40zł ). 


I na koniec akcesoria kosmetyczne. Kupiłam w końcu szklany pilniczek do paznokci i temperówkę do kredek z For Your Beauty. Brakowało mi takich małych pomocników. ;)


Ostatnio pokazuję Wam dużo nowości, a robię mało recenzji.
Uzbierało mi się trochę tych produktów, więc na razie koniec z zakupami. Pora wziąć się za zaległości w recenzjach. :)

O czym chciałybyście najpierw poczytać? :)
Serum z L'oreal Laser x3, cieniu w kremie Maybelline Color Tattoo czy korektorze ze Skin 79 ?:) Wybór należy do Was. ;)


Pochwalę się jeszcze nową fryzurą i kolorem.
To efekt wczorajszego malowania i cięcia. Może nic odkrywczego (kolor to złoty brąz), ale mi się podoba. Mąż też zadowolony, więc jest dobrze. :D


Pozdrawiam, Kasia. :)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

By wygrać...trzeba grać ! :) Wygrane w rozdaniach :)

Temat tak jak w tytule posta. Przychodzę dziś do Was z nowościami, które udało mi się wygrać w rozdaniach/konkursach. która z nas nie lubi takich postów z nowościami. :)

Ja zawsze z chęcią czytam takie posty. Lubię wiedzieć o różnych nowościach w pielegnacji czy też kolorówce. Ostatnio to jednak pielęgnacja przykuwa moją uwagę.
 Postanowiłam wziąć udział w takich rozdaniach i konkursach i okazało się, że...wygrałam! :)


Ten post będzie typowo chwalipięcki, bo jak tu się nie cieszyć na tak wspaniałe kosmetyki.

Pierwsza wygrana doszła do mnie w ubiegły piątek. W sam raz na zakończenie pracowitego tygodnia. Zostałam wyróżniona w konkursie u Hexxany. Naprawdę do tej pory nie mogę się nacieszyć, zwłaszcza, że wygrałam serum Ekoampułka 3 do cery naczynkowej z Pat& Rub, o którym już dawno marzyłam. Asia do paczki dorzuciła mi jeszcze próbki szamponu, maski regenerującej oraz bawełniane maseczki w postaci tabletek. Jak dla mnie bomba! :) Pierwszy raz będę miała do czynienia z kosmetykami Kingi Rusin i już się nie mogę doczekać. ;)
Dziękuję Ci Asiu :*



Druga wygrana również przysporzyła mi wiele radości.


Esy, floresy, fantasmagorie organizowała na FB każdego dnia przez cały tydzień rozdanie. Mi udało się wygrać maskę Mooya. Do wygranej Gosia dorzuciła mi próbki firmy Bandi. W sam raz na wypróbowanie czy polubię się z tą marką. W środku znalazłam też miłą kartkę. Dziękuję Ci bardzo! :* Miło jest wiedzieć, że mieszkasz o rzut beretem ode mnie. :)


Dziś dowiedziałam się jeszcze o wygranej u Dominiki czyli Wyznania Kosmetykoholiczki. :)
Udało mi się wygrać serum L'oreal Revitalift LaserX3. :)

Ciekawe kiedy mój limit szczęścia się wyczerpie. :) Póki co czuję się pielęgnacyjnie zaspokojona. Wyczekujcie w niedalekiej przyszłości recenzji tych kosmetyków. Mam nadzieję, że się polubimy. :)


Pozdrawiam i życzę miłego dnia, Kasia. :)

poniedziałek, 18 lutego 2013

Nowości kosmetyczne.

Cześć Dziewczyny!

Dziś pokażę Wam garść nowości kosmetycznych jakie zasiliły ostatnio moją półkę.

Jakiś czas temu dostałam lekki krem nagietkowy od firmy Sylveco. Testuję go już jakiś
tydzień, ale na recenzję będziecie musiały jeszcze poczekać.



Wybrałam się też do Biedronki podczas walentynkowej promocji i kupiłam 
2 żele pod pryssznic Original Source. To był zestaw. Jego cena to 10,99zł.


Jak już wzięłam ten zestaw to pomyślałam, ze dołożę sobie do tego jakieś maseczki.

Wzięłam peeling enzymatyczny oraz maseczkę nawilżającą.
Obie rzeczy są z firmy Lirene.

Dziś za to dotarła do mnie słodka przesyłka od Farmony.
Jako jedna z parunastu blogerek dostałam do testów nowości z serii Sweet Secret.


Szarlotkowy peeling do mycia ciała oraz szarlotkowe masło do ciała.
Pachnie jak pyszna szarlotka, za chciałoby sie zjeść. Cudowny zapach!



Firma dołożyła do paczki także styczniowe nowości.
A są to piernikowy balsam do ciała. Pięknie pachnie pierniczkami z lukrem.
Oraz orzechowy scrub do mycia ciała. Ten kosmetyk zaskoczył mnie swoim zapachem.
Używanie go będzie czystą przyjemnością.

Do tego wszystkiego w paczce znalazłam 4 próbki.


Próbka szamponu łopianowego, 2 próbki musu do ciała Tutti Frutti oraz balsam do ciała.

Poniedziałek uważam za udany, przesyłka z Farmony bardzo mi go umiliła.
Dziękuję bardzo!

Przede mną testy produktów Farmony. Z pewnością będą mi umilać czas, mają tak śliczny 
zapach, że cięzko oderwać się od ich wąchania. Moja mała córeczka też polubiła te zapachy.
Wie co dobre :D moja krew :) Wdała się w mamusię jak nic! :)


Dziękuję za uwagę.
A tymczasem życzę Wam miłego tygodnia.
Pozdrawiam, Kasia.

czwartek, 6 grudnia 2012

Wymiankowe małe zdobycze...

Witajcie Dziewczyny :)
Dziś Mikołajki, mam nadzieję, że znalazłyście coś fajnego pod poduszką...:)


Dziś chcę Wam pokazać co ostatnio trafiło w moje ręce.
Wymieniłam się  na szafie jakiś czas temu i chcę Wam pokazać co też to jest.
Była to mała wymianka, więc nie ma tego wiele.



Zaintrygowały mnie perfumy Oriflame o nazwie Mirage.
Przyznam, że wcześniej nie wiedziałam jak pachną, ale na szczęście spodobały mi się.



Ja posiadam miniaturkę tych perfum 4ml. W sam raz do torebki.
Na pewno będę używac ich w święta, bo idealnie nadają się na wieczory.
Zapach jest dość ciężki, ale zarazem zmysłowy z pewną dozą pieprzu.
Na pewno nie są to perfumy na dzień.


Jako gratis wzięłam też sobie różaną maseczkę z Ziaji.
Ten kwas hialuronowy bardzo mnie zaciekawił. Ogólnie to nie przepadam za tą
marką, ale postanowiłam spróbować. Na opakowaniu jest napisane, że to maseczka 
dla osób po 30. roku życia. A co mi tam, może nic mi nie będzie :D


Ogolnie to jestem bardzo zadowolona z tej wymianki.
Na pewno wszystko z chęcią zużyję. A Wy lubicie się wymieniać?:)



Pozdrawiam Mikołajkowo, Kasia :*

wtorek, 30 października 2012

Akcja Pażdziernik Miesiącem Maseczek: Maseczka z ekstraktem z pomidora Ava Laboratorium.


 Dziś przyszła kolej na recenzję maseczki, którą juz dawno używałam.
A jest to maseczka z ekstraktem z pomidora Ava Laboratorium.
Pojemność 7ml/ 2zł. Do cery przesuszonej i wrażliwej.
Przeciwdziała starzeniu się skóry.

Maseczka ta ma postac białego kremu.
Wchłania się ona całkowicie, nie trzeba i nie należy jej zmywać jak typowej maseczki.
Taka pojemność ( 7ml ) wystarczyła mi na 3-4 użycia.

Moja opinia:
Bardzo lubiłam tą maseczkę. Fajnie nawilżała i napinała.
Na opakowaniu mamy informację, że przeciwdziała starzeniu się skóry.
Raczej bym w to nie wierzyła za bardzo, ale uczucie miłego napięcia i jędrości skóry mamy zagwarantowane. Dlatego polecam ją osobom ze skórą suchą.
Kupię ponownie, ale w dużej wersji w tubce 50ml.
Zachęcam do wyróbowania, bo warto.


Pozdrawiam ciepło,
Kasia.

niedziela, 28 października 2012

Akcja Pażdziernik Miesiącem Maseczek: Gerou Herbal Conk Mask


Dziś pora na kolejną maseczkę, którą ostatnio używałam.
Dostałam ją jako gratis do zakupu kremu bb Skinfood Good Afternoon Honey Black Tea.
Tutaj  możecie ją zobaczyć razem z kremem od Skinfood.
No, ale nie o tym chciałam pisać. Przyszła kolej żeby zrecenzowąć tą maseczkę.
Jest to ziołowa maseczka na nos. Nakłada się ją na 15 min a potem ściąga zrywając z nosa.
Proste prawda?:) 

Jej konsystencja jest żelowa, a kolor ma jak widzicie czarny.
Trochę byłąm tym przerażona, ale postanowiłam, że zastosuję ją na nos.
Podczas wysychania maseczka przyjemnie chłodziła mi nos i z czasem zaczynała zasychać.
Po ok.15minutach no może więcej zaczełam ją ściągać.
Maseczka miała oczyścić nos z wągrów. Celowo piszę miała.
Nie zrobiła nic z moim nosem, wielka szkoda. 
Przyczyniła się jedynie do okropnego bólu podczas jej zrywania z nosa.
Wierzcie lub nie, ale z moich oczu poleciało kilka łez gdy ją ściągałam.
Bardzo nieprzyjemne uczucie. Powiedziałam sobie, nigdy więcej jej nie zastosuję.
Gdy tak ją odrywałam po kawałku leciały mi łzy i byłam zła, że mam nos czerwony jak burak.
Co to za maseczka, która zrywa się tak boleśnie, jednocześnie zrywając drobne włoski z twarzy!
Nigdy więcej! Nie polecam jej nikomu, no chyba, że na własne ryzyko chcecie sprobować.
Ja jej podziękuję. To by było na tyle z moja przygodą z Herbal Conk Mask.
Nie wrócę do niej nigdy. Zostało mi jej trochę, może komuś oddam a może po prostu wyrzucę.
Jeszcze nie zdecydowałam. Nie polecam!!!


A Wy miałyście tą maseczkę? jak Wasze wrażenia z nią związane?


Pozdrawiam i do następnego razu,
K.

sobota, 20 października 2012

Akcja Pażdziernik Miesiącem Maseczek: Maseczka AA Skuteczna Pięlęgnacja

Nie wiem jak u Was z pogodą, ale u mnie jest super.
Pogoda piękna, w sam raz na zdjęcia. Świeci piękne ostre słońce, aż dziwne, że to już jesień.
Ale, ale tak było wczoraj, dziś już nie jest tak różowo.

Przyszła w końcu pora, żeby dotrzymac słowa i zrecenzować maseczkę w ramach
akcji Pażdziernik Miesiącem Maseczek.
Tak, więc dziś pora na maseczkę z AA Skuteczna Pielęgnacja.
 Maseczka błyskawicznie nawilżająca.
Opakowanie to saszetka 2x5ml/1,99zł.


Opis producenta:
Receptura maseczki błyskawicznie nawilżającej AA Skuteczna Pielęgnacja zawiera zestaw
cennych składników aktywnych, które przywracają właściwą równowagę hydrolipidową
skórze i chronią ją przed przesuszeniem.
Efekty: skóra jest nawilżona, gładsza i bardziej elastyczna.
Na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu nałożyć warstwę maseczki, omijając okolice oczu.
Pozostawić na 15 minut. Nadmiar usunąć przy użyciu płatka kosmetycznego.
Stosować 1-2 razy w tygodniu.


Skład: Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Ethylhexyl Stearate, Petrolatum,
Dicaprylyl Ether, Betaine, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Dimethicone, Glyceryl Stearate Citrate, Paraffinum Liquidum, Caprylyl Glycol, Sodium Hyaluronate, Xylitylglucoside, Panthenol, Xylitol, Durvillea Antartica Extract, Anhydroxylitol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Carbomer, Allantoin, Propylene Glycol, Methylisothiazolinone, Parfum, Triethanolamine, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.


Moja opinia:
Maseczka ma formę kremu, który nakładam na twarz.
Czekam 15 min. a nadmiar usuwam wacikiem.
W czasie oczekiwania aż maseczka się wchłonie towarzyszy mi lekkie uczucie mrowienia,
które jednakznika po paru minutach, ale jest.Po tym czasie usuwam nadmiar maseczki.
Moja skóra po tej maseczce jest gładka i przyjemna w dotyku.
Nawilża moją skórę bardzo ładnie.
Jedyne co mi się w niej nie spodobało to zapach i uczucie lekkiego szczypania w policzki i
okolice nosa.W sumie bardziej było to takie mrowienie, może tak właśnie czuć jej wchłanianie się.
Myślę, że to przyzwoita maseczka z grosze. Na pewno warto samemu ją wypróbowąć.


Miałyście tą maseczkę?:)
Jak wrażenia?:)


Pozdrawiam, Kasia.

czwartek, 27 września 2012

Azjatyckie nowości w kosmetyczce + świeca zapachowa.

Te osoby, które uważnie śledzą mojego bloga wiedzą, że już jakiś czas temu
skończył mi się krem BB ze Skin 79.
A ponieważ nie mogę żyć bez kremu BB postanowiłam, że zamówię sobie nowy.
Z tą różnicą że teraz chciałam inny.


Po pozytywnych testach kremu ze Skinfood Good Afternoon Honey Black Tea, które miałam
okazję zrobić dzięki Vilandre z bloga Innocent Greed postanowiłam, że to 
właśnie on będzie zastępcą tego ze Skin 79.
Z tego miejsca chciałabym Ci Justyno podziękować za to, że podesłałaś mi jego próbkę.
Bardzo go polubiłam.
W końcu zebrałam się i kupiłam w/w kremik od bardzo fajnego sprzedawcy na allegro.
Jak to mówi Sroczka "się kliknęło" :D
Krem kosztował niecałe 46zł z przesyłką.
Jak widzicie na zdjęciu jest nie tylko krem, ale też gratis w postaci próbki maseczki.
I tu mam do was pytanie.
Miałyście kiedyś taką maseczkę?:)
Bardzo jestem jej ciekawa, ale nie wiem jak jej użyć.
Wszystko opisane jest na opakowaniu po chińsku...a ja nie znam tego języka.
Pojemność tego kremu to 30g.
Czyli tak jak w przypadku zwykłych podkładów.
Mój odcień to #1.
Zapach ma bardzo przyjemny, taki miodowy, lekko słodki.
Maseczka zaś ma 6g i jest ziołowa z tego co się orientuję.
Zobaczymy, przetestujemy.

Miałyście krem ne Skinfood?:)
Jak wrażenia?:)

****

Dziś będąc w Tesco natknęłam się na piękne świece zapachowe.
Do wyboru było chyba z 5 rodzajów.
Ja wybrałam wersję rapsberry, czyli malina.

Dziś ją zapaliłam, pięknie pachnie.
Ciekawe na jak długo mi wystarczy.
Fajnie będzie posiedzieć wieczorem przy takiej świecy w aromacie maliny.


Pozdrawiam i do następnego posta.
Kasia.