Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 grudnia 2013

Zaległe nowości listopadowe... i nowa fryzura :)

Zapomniałam, że mam Wam do pokazania jeszcze parę nowości upolowanych w sieci i w drogeriach.
Będąc na wypadzie do galerii nie mogłam nie wstąpić do Natury i Rossmanna. 


W Naturze kupiłam już dobrze znane kosmetyki Catrice. Kredka do brwi 02 Date Whith Ash-Ton ma doskonale dobrany kolor do moich brwi. Jest połączeniem brązu z szarością i nie wybijają z niej rude tony. Kosztowała 10,99zł. Jako maniaczka cieni nie mogłam odmówić sobie cienia kameleona C'mon Chameleon. Ten cień jest prześliczny. ! :) Jego cena to 11,99zł.


 

 Online skusiłam się na zakup produktów Bandi. Wybrałam krem złuszczający na noc (36,50zł )i oczyszczającą maskę drożdżową (24,50zł ).


Dodatkowo potrzebowałam pudru, bo moja skóra zaczęła się ostatnio trochę przetłuszczać w strefie T. Wybrałam puder korygujący z firmy E.l.f. (26,40zł ). 


I na koniec akcesoria kosmetyczne. Kupiłam w końcu szklany pilniczek do paznokci i temperówkę do kredek z For Your Beauty. Brakowało mi takich małych pomocników. ;)


Ostatnio pokazuję Wam dużo nowości, a robię mało recenzji.
Uzbierało mi się trochę tych produktów, więc na razie koniec z zakupami. Pora wziąć się za zaległości w recenzjach. :)

O czym chciałybyście najpierw poczytać? :)
Serum z L'oreal Laser x3, cieniu w kremie Maybelline Color Tattoo czy korektorze ze Skin 79 ?:) Wybór należy do Was. ;)


Pochwalę się jeszcze nową fryzurą i kolorem.
To efekt wczorajszego malowania i cięcia. Może nic odkrywczego (kolor to złoty brąz), ale mi się podoba. Mąż też zadowolony, więc jest dobrze. :D


Pozdrawiam, Kasia. :)

niedziela, 28 kwietnia 2013

Sylveco lekki krem nagietkowy.

 Markę Sylveco odkryłam czytając na wielu blogach pochlebne recenzje kremów o naturalnych składach.
Miałam w planach kupno tego kremu, ale o tym zapomniałam. Kiedy firma Sylveco ogłosiła, że rozda te kremy do testowania postanowiłam się zgłosić. Ku mojemu zdziwieniu udało mi się dostać ten krem.
Co o nim myślę zaraz się dowiecie.


Opis producenta:
Hypoalergiczny lekki krem nagietkowy jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery i zapewnia ochronę skóry podrażnionej. Zawiera ekstrakty z kory brzozy i nagietka lekarskiego o działaniu regenerującym, oczyszczającym i przyspieszającym odnowę naskórka. Naturalne oleje roślinne i masło karite odbudowują warstwę wodno-lipidową i w połączeniu z alantoiną zapewniają skórze szybkie ukojenie. Ekstrakt z aloesu przywraca właściwy poziom nawilżenia, natomiast dodatek witaminy E zabezpiecza skórę przed negatywnym wpływem środowiska. Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, zawierający saponiny, ułatwia wnikanie składników aktywnych głębiej do skóry. Krem może być stosowany pod makijaż oraz na okolice przemęczonych oczu.


Pojemność: 50 ml.
Cena: 25 zł.

Skład:


 Opakowanie: Plastikowa butelka z pompką airless zapakowana w kartonowe pudełko.

Konsystencja: kremowa łatwo rozprowadzająca się po skórze.

Kolor: lekko żółty.



Moje odczucia i ocena produktu:
 Krem Sylveco bardzo pozytywnie zaskoczył mnie swoim działaniem. Jako posiadaczka cery suchej skłonnej do przesuszeń  miałam problem z doborem odpowiedniego dla mnie kremu. Kremy, które wybierałam słabo nawilżały moją wymagającą cerę. Wszystko zmieniło się, gdy zaczęłam używać lekkiego kremu nagietkowego marki Sylveco.  Przeżyłam bardzo pozytywne zaskoczenie. 
 
Krem nie tylko jest polskim kosmetykiem, ale do tego posiada wspaniały naturalny skład. Cena również nie jest wygórowana w porównaniu z innymi kremami opartymi na naturalnych składnikach. Dodatkowo jest hypoalergiczny, przeznaczony do pielęgnacji każdego rodzaju cery. 
 
Jak widać na załączonych zdjęciach krem posiada bardzo wygodną pompkę, która idealnie dozuje porcje kremu. Wystarczy naprawdę mała ilość do pokrycia twarzy, a także szyi. Producent obiecuje nam ochronę skóry podrażnionej, wygładzenie i regenerację. Zgadzam się z wszystkimi tymi obietnicami. Krem pięknie nawilżył i wygładził skórę mojej twarzy. Do tego była ona miękka jak pupa niemowlaka. Aż miałam ochotę gładzić się po twarzy.
 
 Krem posiadał lekko ziołowy zapach, który niedługo po aplikacji znikał. Rozprowadzał i wchłaniał się wręcz idealnie. Pod makijaż jest według mnie niezastąpiony, nie roluje się ani nie wałkuje. Zużyłam go do ostatniej kropli. Wystarczył mi na jakieś 2,5 miesiąca codziennego stosowania. Zdarzało mi się go nawet używać na i pod okolice oczu. W tej roli też się sprawdził. Posiada według mnie tylko jedną małą wadę, nie widać ile kremu zostało nam w opakowaniu. Skończył mi się niestety w najmniej odpowiednim momencie. Wybaczam mu to jednak, bo skład i działanie mówią same za siebie. To taki mój mały minus, bo ogólnie jestem czepialską osobą. :D 


Czy go polecam? Z ręką na sercu. No chyba, ze jesteście uczulone na aloes zawarty w składzie.

Po wypróbowaniu tego kremu powiem Wam, że mam ochotę na więcej. Zwłaszcza kremy polecane na noc, te w słoiczkach przykuły moją uwagę. Oprócz tego chcę wypróbować wychwalany na blogach krem pod oczy marki Sylveco.


Dajcie znać co myślicie o marce Sylveco i ich kosmetykach? :)
Miałyście lekki krem nagietkowy? Czekam na Wasze opinie. 


Pozdrawiam, Kasia.
 
 
Produkt otrzymałam w ramach testów dzięki firmie Sylveco.  Fakt iż otrzymałam go za darmo nie wpłynął na moją subiektywną ocenę.